skateshop |Biżuteria z tytanu |Jak pomóc młodej matce

Nazajutrz wmieszany w grupę

TotoMix |sałatka z tuńczyka |katalog stron

„Nazajutrz, wmieszany w grupę robotników, wkraczam do bramy. Szczerze przyznam, z duszą na ramieniu. Pociesza mnie wprawdzie świadomość, iż w nasuniętej na oczy cyklistówce i w cywilnym ubraniu roboczym trudno mnie odróżnić od zwykłych pracowników portowych. Podobnie jak oni migam wartownikom przed oczyma swoim kartonikiem i po kilku krokach jestem już na terenie India Docks. Dziwię się nawet, że poszło mi tak łatwo.
Tu i tam uwijają się grupy robotników. Ładują na ciężarówki jakieś paki oznakowane cyframi. Gdzie indziej rozliczne dźwigi windują na nabrzeże sterty ładunków, wydobytych z ładowni zacumowanych statków. Wszędzie ożywiony ruch, bieganina, nie nosząca jednak cech bałaganu. Udaję, że również pracuję, snując się między roboczymi grupami. Notuję starannie wszystko w pamięci. Liczę statki, dźwigi i usiłuję zidentyfikować rodzaj ładunków.
Donośny głos syreny oznajmia koniec zmiany. W tłumie robotników znów bez przeszkód opuszczam obiekt. Wracam do pensjonatu bacząc pilnie, czy przypadkiem nie jestem śledzony.
Dla pewności zmieniam niemal w biegu kilka autobusów, by na koniec dojechać metrem do Victoria Station.
Atramentem sympatycznym kreślę meldunek i późnym popołudniem, o wyznaczonej uprzednio godzinie, jadę do Hyde Parku. Siadam na czwartej ławce w drugiej alejce — licząc od bramy wejściowej — i nieznacznie przyklejam taśmą karteczkę z meldunkiem pod drewnianym siedzeniem. Nawet nie wiem, kto i kiedy ją podejmie. Zapalam papierosa i po chwili jakby nigdy nic opuszczam park.“(4)

<<<< jednak nie doszło-Kilkanaście lat później | Mecenas mówiąc obserwował >>>>

Hostele |Ubrania piłkarskie |Zębatki rowerowe